Jasło Parafia Matki Bożej Częstochowskiej

Szczęśliwy jest ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym

biesiada ...Słysząc to, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego:

"Szczęśliwy jest ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym"?

Jezus mu odpowiedział:

"Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu.

Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe.

Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać.

Pierwszy kazał mu powiedzieć:

"Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego!"

Drugi rzekł:

"Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego!"

Jeszcze inny rzekł:

"Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść".

 

Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze:

"Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych!"

Sługa oznajmił:

"Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce".

Na to pan rzekł do sługi:

"Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony.

Albowiem powiadam wam:

Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty"".

Czytaj dalej >>

Słowa jednego ze współbiesiadników nie były wypowiedziane ze szczerej intencji.

On mimo usłyszanych przypowieści, nie przejął się nimi zbytnio, nie wziął ich do siebie.

Nadal z wyższością patrzył na Jezusa i Jego uczniów.

Dlatego Jezus wypowiada tak mocne słowa.

Dlatego ta przypowieść.
    Nikt z nas nie może czuć się bezpiecznie, jeśli z wyższością patrzy na swego brata.

Nikt z nas nie może spać spokojnie, jeśli z pogardą traktuje chociażby jednego człowieka.

Bowiem każdy jest dzieckiem Boga.

Każdy jest umiłowanym dzieckiem Boga.

Jeśli w twoim sercu brak jest miłości do bliźnich, to tym samym odrzucasz przykazanie miłości, które jest pierwszym i podstawowym.

Jeśli zaś odrzucasz to przykazanie, odrzucasz zaproszenie do Królestwa Niebieskiego na ucztę.

To uczta miłości.

Bo Królestwo jest Królestwem Miłości.


    Królem jest Miłość pisana przez duże „M”.

ZaproszenieKażdy człowiek poprzez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa otrzymał zaproszenie na tę ucztę.

Jezus po prostu otworzył nam Niebo.

Jeśli zatem ty pogardliwie traktujesz to zaproszenie, jeśli nie zwracasz na nie uwagi, jeśli nie starasz się sprostać pewnym wymogom zaproszenia, to jak zamierzasz się znaleźć w Królestwie ???

Miłość jest najważniejszym wymogiem tego zaproszenia.

To niejako bilet wstępu i szata twoja.

Jeśli tych dwóch nie posiadasz nie wejdziesz na ekskluzywne przyjęcie.

A to będzie jedyne w swoim rodzaju.

To jedyna i niepowtarzalna uczta.

Trwać będzie wieczność !!!
    Spójrz na siebie...

Ile czasu poświęcasz Bogu, a ile innym sprawom ???

Czy to są właściwe proporcje ???

Z Bogiem możesz spędzić wieczność.

Te rzeczy, te sprawy posłużą ci tylko podczas twojej ziemskiej wędrówki.

I to zazwyczaj nie całe twoje życie, a najwyżej kilka lat.

Twoja praca wydaje ci się tak ważna, że jej poświęcasz najwięcej czasu.

Czy ona zapewni ci życie wieczne ???

Dla pracy tracisz życie rodzinne, miłość bliskich i zdrowie.

Czy praca ci to zwróci ???

Dla swoich przyzwyczajeń, ambicji, dążeń tracisz resztę czasu.

Czy one się przysłużą do twojej wieczności ???

Co zatem robisz dla wieczności ???

Co robisz, aby wiecznie żyć ???

Co robisz, aby Bóg nie zamknął przed tobą otwartych drzwi zniecierpliwiony nieustannymi odmowami.

Twoje tłumaczenia są podobnie smutne, zarozumiałe i aroganckie, co tłumaczenia zaproszonych gości z powyższego fragmentu Ewangelii.

    Jeśli chcesz wejść na ucztę, musisz już teraz zacząć się szykować.

Jeśli chcesz żyć w Królestwie Niebieskim, już teraz zacznij iść w jego kierunku.

Jeśli chcesz resztę życia spędzić z Bogiem, to w porę Mu to powiedz i posłuchaj Jego wskazówek.

Poświęć Mu czas.

Chcesz żyć wiecznie a zajmujesz się tym, co śmiertelne.

I temu poświęcasz najwięcej czasu.

To wręcz nielogiczne !

Poświęć swoje życie Bogu !!!

On jest Wiecznością !!!

Jedynie On !!!

Jak to uczynić, by już za życia na ziemi żyć Wiecznością, dążyć do niej ? Przecież trzeba pracować, aby zarobić na utrzymanie rodziny.

Tutaj duszom najmniejszym z pomocą przychodzi nieustający akt miłości. Umożliwia on ciągłe trwanie, a raczej ciągłe podejmowanie próby trwania w Miłości, czyli w Bogu. Jest to zatem odpowiedź na zaproszenie jakie Bóg do nas nieustannie wysyła. To łączenie się z Bogiem, to wyznawanie miłości i prośba za dusze jest najpiękniejszą odpowiedzią na otwartość Bożego Serca dla nas. Jest też pomocą, by zachować swoją duszę w pokorze. Bowiem, nie łudźmy się, jesteśmy przecież słabi i pycha stale nas pożera. Bóg jednak powoli, w miarę podejmowanych przez nas prób trwania w miłości, przemienia serca, poucza je, wskazuje drogę, mówi nad czym powinniśmy popracować.

Bóg troszczy się o stan naszych dusz.

Ci, którzy starają się trwać w nieustannym akcie miłości są przez Boga i Jego Matkę niesieni na rękach ku wieczności. Nikt zatem nie ośmieli się zamknąć przed nimi bramy Królestwa Niebieskiego.

Bóg sam wprowadzi nasze dusze na ucztę i razem z nami zasiądzie do stołu.
   Powyższy fragment pokazuje nam, iż samo zaproszenie nie wystarczy, aby znaleźć się w Królestwie Niebieskim.

Trzeba na to zaproszenie odpowiedzieć przyjmując je odpowiednio.

Należy postarać się o bilet wstępu i "białą szatę".

A te może nam - duszom najmniejszym zapewnić nieustający akt miłości.

On kształtuje dusze przygotowując na ucztę.

Pamiętajmy, iż zaproszenie dostają wszyscy.

Niestety odpowiadają na nie nieliczni.

A w dążeniu do Królestwa ubiegną nas maluczcy - ubodzy, ułomni, niewidomi i chromi.


    Niech Bóg błogosławi nas.

Niech świadomość nie przyjęcia przez naród wybrany zbawienia pomoże nam zrozumieć fakt, iż powołanie to jedno, a odpowiedź na nie, to drugie. Powołanie nie oznacza od razu zbawienia. Na to powołanie trzeba odpowiedzieć.

Naród wybrany przez całe wieki prowadzony był przez samego Boga. To on był tym narodem, który miał przyjąć Mesjasza - Zbawienie !

Do tego był powołany !

Do tego był przygotowywany !

Słabość ludzka wzięła górę !

Jakiż to dramat całego narodu !

Minęli się z powołaniem !

Oni nadal czekają na Mesjasza !

A Bóg już zaprasza spośród ubogich i ułomnych.
    Teraz my otrzymaliśmy niejako swoją szansę. Zostaliśmy powołani.

Bóg nas wyróżnia poprzez fakt włączenia w wielkie Dzieło Kościoła.

Każdy ma w nim swój udział.

To powołanie życia !

Jest nim wejście na maleńką drożynę miłości.

To życie jest nieustającym aktem miłości. Tylko i wyłącznie nim !

Zaproszenia wręczone.

Gospodarz już ucztę przygotował.

Teraz wygląda gości.

Módlmy się, abyśmy właściwie odpowiedzieli na zaproszenie.

Módlmy się, abyśmy nigdy nie postępowali tak arogancko i zuchwale jak postacie z przypowieści.

Módlmy się, abyśmy nie zaprzepaścili swojej szansy.

Pamiętajmy o Izraelu !

Był taki pewny siebie !

To jemu Bóg objawiał Prawdę !

A nie zauważył Mesjasza !

A nie przyjął Zbawienia !

Ten fakt powinien dać nam wiele do myślenia !

Módlmy się, abyśmy my zauważyli nasze Zbawienie i je przyjęli.

Niech Bóg błogosławi nam na czas tych rozważań.

Co ludzkie przemija, co Boskie - TRWA WIECZNIE !

Słowo na dziś

15 marzec 2026

EWANGELIA NA CO DZIEŃ
  • Niedziela, 15 Marca : Pierwsza Księga Samuela 16,1b.6-7.10-13a.
    Pan rzekł do Samuela: «Napełnij oliwą twój róg i idź: Posyłam cię do Jessego Betlejemity, gdyż między jego synami upatrzyłem sobie króla». Kiedy przybyli, spostrzegł Eliaba i mówił: «Z pewnością przed Panem jest jego pomazaniec». Pan jednak rzekł do Samuela: «Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż odsunąłem go, nie tak bowiem, jak człowiek widzi, widzi Bóg, bo człowiek widzi to, co dostępne dla oczu, a Pan widzi serce». I Jesse przedstawił Samuelowi siedmiu swoich synów, lecz Samuel oświadczył Jessemu: «Nie ich wybrał Pan». Samuel więc zapytał Jessego: «Czy to już wszyscy młodzieńcy?» Odrzekł: «Pozostał jeszcze najmniejszy, lecz on pasie owce». Samuel powiedział do Jessego: «Poślij po niego i sprowadź tutaj, gdyż nie rozpoczniemy uczty, dopóki on nie przyjdzie». Posłał więc i przyprowadzono go: był on rudy, miał piękne oczy i pociągający wygląd. Wtedy Pan rzekł: «Wstań i namaść go, to ten». Wziął więc Samuel róg z oliwą i namaścił go pośrodku jego braci. Począwszy od tego dnia duch Pański opanował Dawida.

Rozważania

15 marzec 2026

Bezpłatna elektroniczna prenumerata Czytań dostępna jest pod adresem: https://mateusz.pl/czytania/prenumerata/
  • Czytania na niedzielę, 15 marca 2026

    Czwarta Niedziela Wielkiego Postu

    (1 Sm 16, 1b. 6-7. 10-13)

    Pan rzekł do Samuela: "Napełnij oliwą twój róg i idź: Posyłam cię do Jessego Betlejemity, gdyż między jego synami upatrzyłem sobie króla". Kiedy przybył, spostrzegł Eliaba i powiedział: "Z pewnością przed Panem jest jego pomazaniec". Pan jednak rzekł do Samuela: "Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż odsunąłem go, nie tak bowiem, jak człowiek widzi, widzi Bóg, bo człowiek widzi to, co dostępne dla oczu, a Pan widzi serce". I Jesse przedstawił Samuelowi siedmiu swoich synów, lecz Samuel oświadczył Jessemu: "Nie ich wybrał Pan". Samuel więc zapytał Jessego: "Czy to już wszyscy młodzieńcy?" Odrzekł: "Pozostał jeszcze najmniejszy, lecz on pasie owce". Samuel powiedział do Jessego: "Poślij po niego i sprowadź tutaj, gdyż nie rozpoczniemy uczty, dopóki on nie przyjdzie". Posłał więc i przyprowadzono go: był on rudy, miał piękne oczy i pociągający wygląd. Pan rzekł: "Wstań i namaść go, to ten". Wziął więc Samuel róg z oliwą i namaścił go pośrodku jego braci. Od tego dnia duch Pański opanował Dawida.

    (Ps 23 (22), 1b-3a. 3b-4. 5. 6)

    REFREN: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego

    Pan jest moim pasterzem,
    niczego mi nie braknie,
    pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
    Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
    orzeźwia moją duszę.

    Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
    przez wzgląd na swoją chwałę.
    Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
    zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
    Kij Twój i laska pasterska są moją pociechą.

    Stół dla mnie zastawiasz
    na oczach mych wrogów.
    Namaszczasz mi głowę olejkiem,
    kielich mój pełny po brzegi.

    Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
    przez wszystkie dni życia
    i zamieszkam w domu Pana
    po najdłuższe czasy.

    (Ef 5, 8-14)

    Bracia: Niegdyś byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości. Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda. Badajcie, co jest miłe Panu. I nie miejcie udziału w bezowocnych uczynkach ciemności, a raczej piętnując je, nawracajcie tamtych. O tym bowiem, co się u nich dzieje po kryjomu, wstyd nawet mówić. Natomiast wszystkie te rzeczy, gdy są piętnowane, stają się jawne dzięki światłu, bo wszystko, co staje się jawne, jest światłem. Dlatego się mówi: "Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus".

    Aklamacja (J 8, 12)

    Ja jestem światłością świata, kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

    (J 9, 1-41)

    Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: "Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?" Jezus odpowiedział: "Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata". To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: "Idź, obmyj się w sadzawce Siloam" – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: "Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?" Jedni twierdzili: "Tak, to jest ten", a inni przeczyli: "Nie, jest tylko do tamtego podobny". On zaś mówił: "To ja jestem". Mówili więc do niego: "Jakżeż oczy ci się otworzyły?" On odpowiedział: "Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem". Rzekli do niego: "Gdzież On jest?" Odrzekł: "Nie wiem". Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: "Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę". Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: "Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu". Inni powiedzieli: "Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?" I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: "A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?" Odpowiedział: "To prorok". Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: "Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?" Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: "Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie". Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: "Ma swoje lata, jego samego zapytajcie". Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: "Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem". Na to odpowiedział: "Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę". Rzekli więc do niego: "Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?" Odpowiedział im: "Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?" Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: "To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi". Na to odpowiedział im ów człowiek: "W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić". Rzekli mu w odpowiedzi: "Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?" I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: "Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?" On odpowiedział: "A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?" Rzekł do niego Jezus: "Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie". On zaś odpowiedział: "Wierzę, Panie!" i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: "Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi". Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: "Czyż i my jesteśmy niewidomi?" Jezus powiedział do nich: "Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal".

Refleksje

Źródła nie znaleziono

Radio VIA - Posłuchaj

Radio VIA Posłuchaj klikając w symbol Play
Lub kliknij logo radia (nowe okienko)
 radio icon100

Szukaj na stronie

Losowe zdjęcie