Święto Chrztu Pańskiego

 

Chrzest Pański to święto Słowa Wcielonego, które przyjęło ciało, ludzką naturę w całej prawdzie, weszło w ludzkość nie uchylając się od niczego. Syn Boży stał się naszym bratem, bez żadnych przywilejów. Stał się jednym z nas, tworzących miliardowe rzesze przechodzące przez ziemię. Przyjął imię pospolite w swoim narodzie, wykonywał pospolity zawód, niczym nie zwracając na siebie uwagi. Cieśla, syn Maryi i Józefa, mieszkaniec małego miasteczka na prowincji o nienajlepszej reputacji. “Czyż może być coś dobrego z Nazaretu?” – znamy to pytanie jednego z przyszłych Jego uczniów.

Takim Go widzimy słuchając dzisiejszej Ewangelii. Widzimy Go jak wmieszany w tłum słucha Jana Chrzciciela głoszącego, że pośród ludzi stanął Mesjasz, Zbawiciel Izraela, sędzia czasów ostatecznych, który oddzieli ziarno od plew. “Pośród was stoi ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u jego sandała” (J 1,26-27).

Jezus z Nazaretu wie, o kim mówi Jan Chrzciciel. Wie, że to On, Jezus, jest tym zapowiedzianym, że na Jego przyjście ludzie się przygotowują przez odrzucenie grzechów – wyznają je przed Janem – i przez przyjęcie znaku oczekiwania na łaskę oczyszczenia, która ich uchroni przed gniewem Boga. Znakiem tego upragnionego, oczekiwanego oczyszczenia jest obmycie wodą, chrzest, którego udziela Jan Chrzciciel.

Jezus idzie w bezimiennym tłumie do Jana Chrzciciela. Nie po to, by wyznać swe grzechy. “Kto z was udowodni mi grzech?” (J 8,46) zapyta w przyszłości Chrystus swoich przeciwników. Jezus idzie po chrzest, aby ukazać swemu Ojcu, który go posłał, jak bardzo pragnie oczyszczenia swych braci i sióstr od grzechów. Pragnie ukazać Ojcu, że jest gotów na wszystko, by tego oczyszczenia dokonać. Aż po chrzest krwi, wylanej na odpuszczenie grzechów, jeśli Ojciec uzna, że tak trzeba.

I wtedy, zapewne po raz pierwszy od swego Wcielenia, po raz pierwszy po trzydziestu latach życia pod zamkniętym nad ludźmi niebem, po latach najzwyklejszego ludzkiego życia, gdy był we wszystko do nas podobny, oprócz grzechu, Jezus widzi otwierające się nad nim niebo, widzi znak zstępującego na Niego Ducha Świętego i słyszy głos Ojca, z którym jest w głębi swej duszy zjednoczony.

Bóg Ojciec przekazuje swemu Synowi słowo miłości i uznania. Jezus, najpokorniejszy z ludzi przez to, że będąc Bogiem stał się człowiekiem i przyjął to człowieczeństwo w prostocie i w ubóstwie; Jezus, gotowy przyjąć wszystko, co służyć będzie jego braciom i siostrom ku wyzwoleniu od zła, cierpienia, od śmierci i władzy szatana, słyszy słowa, jakich nikt dotąd nie usłyszał na ziemi z ust Boga: “Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Mk 1,11).

To było pierwsze, tak wypowiedziane, ale nie ostatnie, słowo miłości, które Bóg Ojciec skierował do człowieka. Jezus to pierwszy, ale nie ostatni człowiek nad którym otworzyło się niebo i na którego zstąpił Duch Święty. Otwarte niebo ujrzy Najświętsza Maryja Panna w chwili swego Wniebowzięcia, ujrzy św. Szczepan, pierwszy męczennik Kościoła, ujrzy Jan, umiłowany uczeń Chrystusa, gdy Bóg będzie mu objawiał tajemnicę Kościoła. Te słowa miłości do człowieka Bóg będzie wypowiadać nad każdym, kto uwierzy w Jezusa Chrystusa Zbawiciela i przyjmie chrzest. W imię Jego. “Ojciec sam was miłuje, bo wyście mnie umiłowali i uwierzyli, że wyszedłem od Boga” (J 16,27) – powie Chrystus do swych uczniów na Ostatniej Wieczerzy.

Słowo miłości: “Tyś jest mój Syn umiłowany, moje umiłowane dziecko, w Tobie mam upodobanie”, wypowiedział Bóg nad każdym z nas w chwili naszego chrztu. Chrztu nie Janowego, zapowiadającego odkupienie, ale chrztu Chrystusowego, dającego odkupienie mocą uniżenia się Pana Jezusa aż do śmierci krzyżowej. Wtedy też i nad nami otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na nas, aby nas objąć w posiadanie, na własność dla Boga. “Nabyłeś Bogu krwią Twoją ludzi z każdego pokolenia, języka, ludu i narodu i uczyniłeś ich Bogu naszemu królestwem i kapłanami, i będą królować na ziemi” – taką pieśń odkupionych, zapisaną w Księdze Apokalipsy (Ap 5,3), śpiewać będziemy Barankowi przed Jego tronem w niebie.

Trzeba, abyśmy w święto Chrztu Chrystusa usłyszeli ten głos miłości Ojca, wypowiedziany w niebie w chwili naszego chrztu. Te słowa Boga powinni byli przekazać nam rodzice, którzy nas zanieśli do chrztu. To jest jeden z najważniejszych obowiązków, jaki biorą na siebie rodzice, gdy proszą Kościół o chrzest dla swych dzieci: powiedzieć dzieciom, powiedzieć im jak najwcześniej, gdy to tylko możliwe, że są umiłowanymi dziećmi Boga Ojca, i powtarzać to przez cały okres wychowania słowem swej wiary. Czy nie dlatego mamy tylu niewierzących ochrzczonych, że najbliżsi, rodzice, nie powiedzieli im, że są umiłowanymi dziećmi Boga, i to tak umiłowanymi – aż trudno uwierzyć – jak sam Chrystus. “Aby świat poznał, żeś Ty mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak mnie umiłowałeś” (J 17,23) – modlił się Pan Jezus na Ostatniej Wieczerzy.

A więc dzisiaj, ktokolwiek tego jeszcze nie usłyszał, niech się dowie, że także do nas, w chwili chrztu, odnosiło się to, co Jezus Chrystus usłyszał w dniu swego chrztu w Jordanie: “Tyś jest mój syn umiłowany, w tobie mam upodobanie”. I niech każdy z nas, ochrzczonych wie, że to jest nadal prawdą, jeśli miłujemy Chrystusa i wierzymy, że wyszedł On od Ojca.

Homilia zaczerpnieta z homilezycie.wordpress.com

Słowo na dziś

20 wrzesień 2019

  • piątek 20 września 2019 : Pierwszy list do Tymoteusza 6,2c-12.
    Ci zaś, którzy mają wierzących panów, niechaj ich nie lekceważą z tego powodu, że są braćmi, ale niech im lepiej służą, dlatego że są oni wierzącymi i umiłowanymi jako uczestnicy dobrodziejstwa. Tych rzeczy nauczaj i do nich zachęcaj! Jeśli ktoś naucza inaczej i nie trzyma się zdrowych słów Pana naszego Jezusa Chrystusa oraz nauki zgodnej z pobożnością, to jest nadęty, niczego nie pojmuje, lecz choruje na dociekania i słowne utarczki. Z nich rodzą się: zawiść, sprzeczka, bluźnierstwa, złośliwe podejrzenia, ciągłe spory ludzi o wypaczonym umyśle i pozbawionych prawdy – ludzi, którzy uważają, że pobożność jest źródłem zysku. Wielkim zaś zyskiem jest pobożność w połączeniu z poprzestawaniem na tym, co się ma. Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat; nic też nie możemy z niego wynieść. Mając natomiast żywność i odzienie, i dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni. A ci, którzy chcą się bogacić, popadają w pokusę i w zasadzkę diabła oraz w liczne nierozumne i szkodliwe pożądania. One to pogrążają ludzi w zgubie i zatraceniu. Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zbłądzili z dala od wiary i sobie samym zadali wiele cierpień. Ty natomiast, o człowiecze Boży, uciekaj od tego rodzaju rzeczy, a podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością. Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobywaj życie wieczne: do niego zostałeś powołany i o nim złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków.

Refleksje

20 wrzesień 2019

  • Iść za Jezusem
    Moja wiara winna być ukierunkowana na dążenie do bliskości z Jezusem, a nie pożądaniem wielkości, w jakimkolwiek wymiarze.
  • Okaż miłosierdzie
    Nie rozpatrujemy grzechu innych w kategoriach Bożego Miłosierdzia, dla którego nie ma granic. Jakże inaczej traktujemy własną grzeszność

Ościenne parafie

Szukaj na stronie

Losowe zdjęcie

© 2018 Oficjalna strona parafii pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej w Jaśle dekanat Jasło Wschód - diecezja Rzeszowska.